środa, 12 lutego 2014

Studiowanie germanistyki: jak tam trafiłam, czy jestem zadowolona z wyboru? Pytania i odpowiedzi.

Jaśminowa studentką jest, to pewne. Cóż studiuję? Germanistykę. Od dziecka buntowniczka, zawsze idąca własną drogą, i tutaj postawiłam na swoim. Powiedzą jej "Nie uda Ci się!", a ona odpowie: "No to patrzcie!". I tak od dziecka. Wbrew wszystkiemu i wszystkim, na przekór całemu światu. Geneza tego zachowania jest głęboko zakorzeniona w przekonaniu, że to ja sama muszę sobie udowodnić, że się da. Chcę kiedyś powiedzieć sobie samej: "Nie było łatwo, wylałam morze łez, ale się udało". Podobno wielkie rzeczy rodziły się w bólach, dlatego nigdy nie wybieram najłatwiejszej drogi. Zawsze stawiam sobie poprzeczkę bardzo wysoko i najwięcej wymagam od samej siebie. Studia były i są dla mnie kolejnym wyzwaniem, a dlaczego to myślę, że zaraz się przekonacie ;) 
źródło
Od zerówki uczę się angielskiego. Idąc do liceum miałam poznać niemiecki, początkowo się bałam, jednak nie na tyle by stchórzyć. Przez 3 lata zdążyłam na tyle pokochać i poznać ten język, że wiązałam z nim przyszłość. Matura poszła mi dosyć dobrze, dostałam się na wymarzone studia. I tu zaczęły się schody...
Nie będzie łatwo, to wiedziałam od samego początku. Pierwszy miesiąc był jak armagedon. Później wiedziałam z czym to się je. Szeroko pojęte "wyrównywanie poziomu", masa zajęć, masa zaliczeń, masa wspomnień. Drugi rok był moim małym (?) końcem świata. Działo się dosłownie wszystko. Mój mały świat runął w gruzach i tylko przyjaciółki dodawały mi otuchy, dzielnie znosząc moje niekończące się marudzenie. Szczęśliwie trafiłam na trzeci rok, gdzie jestem teraz. Osiągnęłam poziom skupienia maksymalnego, chyba nigdy nie uczyłam się tyle co w styczniu ;) 

Jak wyglądają moje studia?
Praktyczna nauka języka niemieckiego to praca z podręcznikiem, omawianie wieeeelu artykułów z niemieckich gazet czy też referat opracowane na podstawie właśnie różnych artykułów, wygłaszane potem na forum grupy i będące wstępem do dyskusji. Dalej przedmioty jak Historia, Historia literatury, Historia języka (o zgrozo, to był dla mnie kosmos! Chodziłam  na wykłady niemal zawsze), Gramatyka opisowa, Gramatyka kontrastywna, Językoznawstwo, Kulturoznawstwo. Z tych najważniejszych właściwie tyle ;) do każdej nazwy dołóżcie sobie "...niemieckiego obszaru językowego" bądź też "...Niemiec" i opis studiów gotowy. A przynajmniej jego szkielet, bo o przedmiotach można by gadać i gadać. 

Czy żałuję wyboru tego kierunku? Warto?
Nie. :) była to jedna z mądrzejszych decyzji w moim życiu, cieszę się że tak wybrałam. 

Czy filologia zabija miłość do języka?
W moim przypadku nie, aczkolwiek wiem że w przypadku wielu osób tak się stało. Studia filologiczne to nie kurs językowy (KLIKNIJ), poza samą nauką słówek czy gramatyki jest też masa bezsensownych przedmiotów czyli szeroko pojętych zapchajdziur. Ja jednak bardzo dużo się nauczyłam, a największy progres widzę u siebie właśnie po drugim roku :)

Z jakim poziomem szłam na studia?
Z poziomem B2, który osiągnęłam podczas nauki w liceum. Tak tak, po trzech latach nauki języka poszłam na filologię,  która jest kontynuacją a nie nauką od zera ;) szalona decyzja, ale ja chyba lubię ryzyko. Tak jak wspominałam nie żałuję, aczkolwiek wymaga to wszystko ode mnie większych nakładów pracy i z pewnością nie jestem tak osłuchana jak osoby, które znają język dłużej. Nie należę do najlepszych studentów, raczej do bardzo przeciętnych, ale nauczyłam się dużo i chcę samej sobie udowodnić, że mogę skończyć te studia i że je skończę. 

Z jakim podejściem według mnie powinno się iść na te studia?
Pamiętaj, że łatwo nie będzie. Dużo przedmiotów, dużo gramatyki, wielu prowadzących a wśród nich i tacy, którzy mają swoje przedziwne reguły i zasady. Uzbrój się w cierpliwość, to Ci się naprawdę przyda. Bardzo ważna jest systematyczność, to ułatwi Ci życie, bo na filologii systematyczność to naprawdę istotna rzecz. Pamiętaj też, że germanistyka nie jest filologią od zera. To nie nauka języka w liceum czy gimnazjum, tu wszystko jest kontynuacją. Niby mamy gramatykę opisową czy inne rzeczy, ale sama nauka języka to kontynuacja. Musisz mieć solidne podstawy. Inaczej czeka Cię dwa razy więcej pracy. Od pierwszego roku mieliśmy zajęcia z native speaker'em, nawiasem mówiąc dość wymagającą osobą. Dzisiaj napisać artykuł, który zostanie dobrze oceniony to nie problem, ale wtedy to była czarna magia ;) 

"Filologia? No jasne, zasilaj grono bezrobotnych!"
No cóż, jeśli nie masz pomysłu na siebie to po wszystkim będziesz bezrobotna. Żyjemy w kraju, gdzie magistrem może zostać każdy, sam tytuł mocno stracił na wartości. Liczy się nie tylko to, jaki dostaniemy papier, ale też to, ile my sami wyniesiemy stamtąd. Bycie filologiem to nie siedzenie od 8 do 15 na zajęciach i późniejsza nauka. Owszem, to główne cele, jednak przede wszystkim trzeba robić coś dla siebie i pamiętać o tym, że uczymy się dla siebie. Dla przykładu ja wczoraj obejrzałam po niemiecku film Heute bin ich blond. Można robić coś niezwiązanego ze studiami i coś na tym zyskać? Można. Trzeba tylko chcieć! :) z tego co już zdążyłam wspomnieć, ja akurat nie planuję wybierać się na magisterkę. Może za kilka lat, jeśli w ogóle. Wychodzę z założenia, że marzenia trzeba spełniać, a skoro zainteresowań mam wiele... ;) na pewno nie zamknę się w przyszłości na jeden kierunek. Chcę połączyć w całość to, co mnie interesuje. I oby mi się udało! 

Przy okazji pamiętaj, filologia to osiąganie pewnego poziomu języka. To nie jest nauka tylko na zasadzie zakuć milion słówek - zdać - zapomnieć. Poza przedmiotami, co do których sensu istnienia zwątpisz nie raz, musisz być naprawdę świadomy, że wraz z każdym kolejnym rokiem musisz osiągnąć kolejny level wiedzy. Do tego często trzeba naprawdę dużo samozaparcia. 

6 komentarzy:

  1. Kurczę... sama od dawna zastanawiam się nad studiowaniem germanistyki. Języka uczę się już od przedszkola, lubię go i sama nauka sprawia mi przyjemność. Jednak nie wiem co dalej. Przeraża mnie perspektywa pracy po filologi germańskiej... a ty ? masz jakieś konkretne plany, co potem ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pracuję w branży finansowej, gdzie istotny jest język a nie samo doświadczenie z finansami itp. :) zawsze jest jakaś opcja.

      Usuń
    2. teraz pytanie, robić to co kochasz czy to co da ci dobre pieniądze? Na szczęście mam jeszcze trochę czasu. Kolejne pytanie: jak wyglądają te studia konkretnie, trzeba siedzieć po nocach i zakuwać ? czy są trudne ?

      Usuń
    3. Co do pierwszego - zależy jak na to patrzeć. Mam codzienny kontakt z niemieckim, a do tego nie nudzę się, bo nie jest to praca szablonowa, każdą sprawę traktować trzeba osobno i podejmować inne działania.

      Co do drugiego - po nocach raczej nie, ale uważam, że wymaga to dużo wkładu własnego, nie tylko szablonowej nauki od kolokwium do kolokwium :) polecam przeczytać: http://zycienaszescdziesiatprocent.blogspot.com/2015/01/filologia-czy-kurs-jezykowy-co-wybrac.html

      Usuń
  2. Kierunki językowe/filologiczne mają tą zaletę, że nie jest ciężko z pracą, bo nawet jak nie uda się znaleźć czegoś bezpośrednio związanego z kierunkiem to wiele korporacji ma komórki współpracy międzynarodowej i potrzebują takich osób. Ja pod kątem pracy w korpo wybrałem studia zarządzanie projektami http://www.wsb.pl/wroclaw/studenci/studia-podyplomowe/kierunki/zarzadzanie-projektem
    i do tego pewnie od 2 roku właśnie dołożę jakąś filologię. Jednak niemiecka to chyba nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Warto być upartym i dążyć do celu żeby pokazać innym ludziom, że nie mieli racji, ale pomimo wszystko po skończeniu takich studiów, wiele osób potem nie ma co robić bo kierunek wybrany przez nich nie był sensowny. Dlatego warto się zastanowić nad taką decyzją :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że poświęciłaś/eś czas na zostawienie komentarza. Komentujących zawsze odwiedzam, więc nie spamuj :) możesz się oczywiście ze mną nie zgadzać, ale jeśli już chcesz krytykować to konstruktywnie. Nie hejtuj bez podania uzasadnienia dla swojej opinii.

pytania? napisz do mnie:
jasminowamgla@gmail.com