poniedziałek, 15 grudnia 2014

Informatyka w Niemczech - jak wyglądają takie studia?

Na początku uprzedzam, że nie mam absolutnie żadnego doświadczenia ze studiami technicznymi w Polsce. Mam za to doświadczenie w studiowaniu w Niemczech i nie zawaham się przedstawić wniosków ;) 
W pierwszej kolejności powiem, że to z pewnością nie są takie studia, jakich wizja zdążyła się pojawić w Twojej wyobraźni :) pisać będę z własnego doświadczenia, na podstawie procedur z mojej uczelni. Być może na innych uczelniach jest inaczej. 

Ten wpis to taki trochę zbiór myśli nieuczesanych :D chciałam go podzielić na sensowne akapity, po części mi się udało, a po częsci nie do końca. Zbyt wiele aspektów się ze sobą zazębia ;) 

Na uniwersytecie [nie politechnice] wygląda to tak:
Samemu organizuje się swój plan zajęć. Jest ogólny rozkład przedmiotów "polecanych" na dany semestr, ale równie dobrze możesz sobie wybrać inne czy też kombinować i wziąć ich mniej czyli dosłownie kombinować z realizacją powiedzmy 4 przedmiotów, a 5ty z zimowego semestru pierwszego roku możesz zrobić za rok. No właśnie, bardzo istotna sprawa: na przykład przedmiot "Matematyka dyskretna 1" możesz realizować dopiero za rok, a nie w przyszłym semestrze, a to dlatego, że akurat ten przedmiot nie jest oferowany w semestrach letnich. Tutaj ciekawe jest też to, że niezaliczona Matematyka dyskretna 1 nie blokuje Ci możliwości uczęszczania na Matematykę dyskretną 2 w semestrze letnim i tak dalej i tak dalej. To Twój wybór, tylko do Ciebie należy decyzja czy chcesz wziąć sobie na dany semestr ten czy inny przedmiot ;) 
I właśnie dlatego trzeba sobie przemyśleć co i jak, bo odkładanie przedmiotów w nieskończoność może nam wydłużyć okres studiów. A u mnie na uniwersytecie panuje reguła, że licencjat może być wydłużony tylko o dwa lata czyli cztery semestry. 
Na dany przedmiot możemy zapisać się w określonym przedziale czasowym. Jeśli chodzi o semestr zimowy to jest to mniej więcej w przedziale 08.10-26.10 za pomocą specjalnej uczelnianej platformy. Przed rozpoczęciem zajęć polecam dokładne obejrzenie planu poszczególnych przedmiotów i wstępną decyzję co do wyboru konkretnych grup ćwiczeniowych. Co prawda miejsca w poszczególnych grupach nie rozchodzą się z prędkością światła (z pozdrowieniami dla znanych nam platform...), ale dla własnego spokoju ducha warto zapolować maksymalnie w ciągu godziny od rozpoczęcia się rejestracji :)
Wypisać się z danego przedmiotu możemy mniej więcej do 25.01, co jest świetną opcją samo w sobie, bo przynajmniej mamy czas na zrobienie kalkulacji, czy w ogóle zostaniemy dopuszczeni do egzaminu z danego przedmiotu (patrz akapit poniżej i "rytuał" oddawania zadań przed wykładem). Chwała za opcję wypisania się z przedmiotu czyli modułu :) 

Druga istotna sprawa, jeśli jesteśmy już przy przedmiotach: zapisujesz się na przedmioty, które w praktyce nazywają się modułami. Co to jest moduł? To "pakiet" wykład oraz ćwiczenia. Co ciekawe: tam wykład bywa teoretycznie ważniejszy niż ćwiczenia i na te wykłady ludzie naprawdę chodzą. Nie sporadycznie, nie od święta - chodzą regularnie. Jeśli w tej chwili przewija Ci się przez głowę: no jasne, już lecę na wykład! to od razu uprzedzam, że raczej a nawet na pewno się będziesz na nim pojawiać :) dlaczego? dlatego, że co tydzień lub maksymalnie dwa (zależnie od prowadzącego przedmiot) musisz oddać zadania, które zostały opublikowane na stronie internetowej instytutu. Musisz, bo to Twoja przepustka na egzamin w lutym. Ba, musisz mieć przynajmniej 50% dobrych rozwiązań. Tak jak napisałam - do danego dnia stycznia możemy się wypisać z przedmiotu i realizować go za rok, bez konsekwencji. Na licencjat jest przewidzianych do zrealizowania 180 punktów ECTS, po  30 na każdy semestr. Założenie jest takie, że do końca, o ile się nie mylę, trzeciego semestru musimy zdobyć co najmniej 10 punktów, inaczej zostajemy skreśleni z listy studentów. 

Jednym z fajniejszych aspektów studiowania, jest fakt, że u mnie nie liczą żadnej średniej arytmetycznej z ocen otrzymanych z pierwszego i drugiego terminu danego egzaminu, tam liczy się ocena z drugiego podejścia :) czyli jak u nas w Polsce dostajesz 2, a potem 5 (ta...) i wszystko wchodzi do średniej studiów, tak u nich tylko ta lepsza ocena się liczy. Uważam to za bardzo wygodne, choć wiemy w tym wypadku skąd takie wysokie średnie niektórych studentów z tamtejszych uczelni ;) nie mam pojęcia czy jest to powszechna praktyka w całych Niemczech, ale u mnie na uni tak właśnie jest. 

Kolejnym przyjemnym aspektem jest fakt, że tu organizowanych jest wiele tutoriów, a jeśli kojarzy Ci się to słówko z tutorialami z jutiuba to idziesz dobrym tropem. Na tutoriach są dyskusje, wiele zadań, wykładowca rozwiewa wszelkie wątpliwości. 

A jak wyglądają same zajęcia jeśli chodzi o wykład i ćwiczenia?
Wykład: wprowadzenie tematu, zasypanie teorią. Każdy wykładowca ma przygotowane slajdy, które w późniejszym czasie możemy pobrać ze strony instytutu lub też innej platformy, co do której istnienia zostaniemy uświadomieni na pierwszym wykładzie :) z każdego przedmiotu mamy do oddania zadania, o czym już pisałam. Zazwyczaj wykładowcy proszą o oddanie ich przed wykładem danego dnia, ale są też przedmioty, gdzie zadania oddajemy online - do tej ostatniej grupy należy na przykład programowanie. Cała reszta - ręcznie pisana, ląduje na biurku w sali wykładowej, przed wykładem. Czasami, ale bardzo rzadko, wykładowca pozwala zanieść do danego pokoju swoją pracę na przykład dzień wcześniej. No i nie zapominajmy o najważniejszym: ustępstwa w drugą stronę nie istnieją, jest godzina zero i ćwiczenia mają zostać oddane, koniecznie w terminie, bo później nikt ich nie przyjmie. Nie oddajesz ćwiczeń? Dostajesz zero punktów za dany zestaw. I nie ma przebacz. 

Ćwiczenia: miejsce, gdzie poznajemy praktyczne zadania dotyczące wykładów. Najpierw jest wykład wprowadzający temat, późniejsze rozszerzenie tematu następuje na ćwiczeniach. Na ćwiczeniach odzyskujemy też nasze oddawane przed wykładami zadania. Później sami możemy wyliczyć, czy na koniec semestru mamy te 50% dobrych rozwiązań potrzebne do dopuszczenia nas do egzaminu czy jednak nie. Patrząc na to ile jest do wyboru grup ćwiczeniowych to tak jak wszędzie, możemy trafić na ludzi, których sposób tłumaczenia przypadnie nam do gustu i nie będziemy musieli siedzieć samemu nad książkami, a możemy trafić też mniej szczęśliwie. Różnie bywa. 

Na koniec najciekawsze:
Zajęcia w Niemczech nie są obowiązkowe. Tam nikt nie sprawdza obecności. Jesteś to jesteś, nie ma Cię - samemu sobie robisz krzywdę. Niemcy stawiają na samodzielność, pracę własną i... stąd bierze się też studenckie siedzenie w bibliotekach. Tak, tam już w pierwszym tygodniu spotykasz tłumy, które nierzadko siedzą w bibliotece do samego rana, a chyba nie muszę dodawać że zapewne z tego względu biblioteka jest otwarta 24/7? Tam ludzie naprawdę pracują i uczą się. Tam po zajęciach mają milion pytań, podchodzą do wykładowcy i pytają, a jeśli jest "zapotrzebowanie" na dokładniejsze omówienie jakiejś kwestii to na kolejnych zajęciach wykładowca dodatkowo tłumaczy co i jak, na jeszcze większej liczbie przykładów. Tam nie wstydzisz się zapytać jeśli czegoś nie wiesz. Tam wykładowca zawsze zachęca do kontaktu mailowego w razie wątpliwości czy pytań. Dla nich liczy się szczerość: pracuj, ale samodzielnie, nie oszukuj i nie spisuj z Internetu. Zrób to sam! Wizja tych studiów może być z lekka utopijna, ale pamiętaj: one nie są łatwe. One są bardzo, bardzo wymagające i absorbujące. 

I byłam w szoku, szczerze mówiąc. Nie myślałam, że na żywo zobaczę miejsce, gdzie wszystkie obrazki z pięknych repetytoriów maturalnych z angielskiego czy też ogólnie z podręczników do angielskiego będą miały pokrycie w rzeczywistości. A jednak znalazłam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Miło mi, że poświęciłaś/eś czas na zostawienie komentarza. Komentujących zawsze odwiedzam, więc nie spamuj :) możesz się oczywiście ze mną nie zgadzać, ale jeśli już chcesz krytykować to konstruktywnie. Nie hejtuj bez podania uzasadnienia dla swojej opinii.

pytania? napisz do mnie:
jasminowamgla@gmail.com