sobota, 26 marca 2016

Gap year - jak go spędzić i dlaczego warto się na niego zdecydować

Muszę szczerze przyznać, że przeraża mnie wszechobecne parcie na rozpoczęcie studiów bezpośrednio po maturze. Wydaje się, jakby mechanizm stale pozostawał ten sam: klasa maturalna-kiedywreszciekoniec-jupimaturaipomaturze-supersuper-idęnastudia-niewiemcodalej. Schemat bardzo często się niestety powtarza, a my, chcąc nie chcąc, wielokrotnie lądujemy na kierunkach z przypadku, bo "na studia iść trzeba". Tymczasem może warto rozważyć tzw. gap year, czyli rok przerwy edukacyjnej. 

Pisane z perspektywy roku przerwy bezpośrednio po maturze, ale mam na myśli również rok dziekanki, czy przerwy między licencjatem a magisterką. :)

DLACZEGO WARTO SIĘ ZDECYDOWAĆ NA GAP YEAR?
A co to jest rok, patrząc na te kolejne lata przed nami? To tylko rok. Rok, który może zmienić wiele.

Zamiast (często na siłę) wybierać się na studia, które niekoniecznie nas uszczęśliwią, warto dać sobie rok. 
1. W ciągu tego roku możemy znaleźć sobie fajne zajęcie, które pozwoli nam spokojnie docenić, dlaczego warto zastanowić się nad pójściem na zaoczne i połączyć pracę na etacie z nauką. 
2. Kolejny powód - może w ciągu roku dojdziemy do wniosku, że warto poprawić maturę lub zdać kolejny przedmiot i będziemy się próbowali dostać na wymarzony kierunek zamiast zapchajdziury bezpośrednio po maturze. 
3. Rok to sporo czasu, by odpocząć od gonitwy kartkówek, testów i codziennej paplaniny na temat zbliżającej się matury. Rok to też odpowiednio mało czasu, by odzwyczaić się od nauki w ogóle ;) w tym miejscu zaznaczam, że wcale nie uważam, że brak studiów czyni nas kimś gorszym. Czasem bez studiów można osiągnąć więcej, niż z papierami z najlepszej uczelni. Liczy się siła przebicia. I szczęście.

CO ROBIĆ PODCZAS TEGO ROKU PRZERWY?
Powiedzmy sobie wprost: gap year ma być czasem dla nas. Wykorzystany w sensowny sposób, ma nam pomóc w decyzji, co dalej. 

Naprawdę dobrym pomysłem bywa często wyjazd za granicę. Jeśli ktoś planuje studia za granicą - można wyjechać do kraju docelowego. To rozwiązanie polecam również w przypadku studiów filologicznych - łatwiejszy start na pierwszym roku filolo masz jak w banku. Niektórzy decydują się na zostanie Au pair. A może jakiś wolontariat? W poszukiwaniu inspiracji na temat europejskich wolontariatów i projektów zachęcam do odwiedzenia strony Eurodesku, którą kojarzę jeszcze z liceum. Kiedyś obił mi się o uszy fajny program dla studentów dotyczący USA - Work & Travel, a pisała o nim Italiana. Jeśli ktoś jest zainteresowany Stanami Zjednoczonymi to polecam kliknąć ;)
Można też mniej "radykalnie" - spróbować wyjazdu do innego miasta, zapisania się na jakieś kursy i spróbowania sił w późniejszej pracy. A może szkoła policealna? Często może być fajnym uzupełnieniem drogi zawodowej. 

Mam koleżankę, która na pół etatu realizuje bezpłatny staż w pewnej instytucji językowej w Niemczech, a wieczorami pracuje jako kelnerka. Kokosów może nie zarabia, ale udaje jej się utrzymać. Po stażu może zdecyduje się na pracę na pełen etat w owej instytucji, może kolejny staż, może coś innego. Nie wiadomo, ale przynajmniej próbuje rozwinąć skrzydła. 

Rozumiem, że nie każdego stać na rok podróżowania, ale różnych innych pomysłów można mieć mnóstwo. Rok robienia czegoś stricte dla własnego rozwoju nauczy nas przed wszystkim większej samodzielności, a i na sprecyzowanie planów życiowych chyba też można poniekąd mieć nadzieję. Jeśli ktoś wytoczy argument typu: "Po maturze i bez doświadczenia nie zdobędę super pracy, a pracować byle gdzie nie będę!" to radzę się zastanowić, czy po studiach i bez doświadczenia od razu zostaniemy menadżerami... Niestety, w dzisiejszych czasach studia nie są gwarantem kariery zawodowej usłanej różami. Czasem możemy natrafić na kolce. 


Matura nie poszła Ci zbyt dobrze? Bez spiny, poprawisz. To nie koniec świata. Niektóre błędy widocznie musiały zostać popełnione, by były dla nas drogowskazem, w którą stronę teraz powinniśmy iść. 



pozdrawiam, 

J.

2 komentarze:

  1. Uważam, że większość osób czuje się zagubionych, kiedy w tak młodym wieku muszą (właśnie nie muszą, ale często presja ze strony rodziny i społeczeństwa jest ogromna) podjąć decyzję, która rzutuje na kolejne 3-5 lat ich życia. Sama byłam w takiej sytuacji i niestety wybrałam nieodpowiedni dla siebie kierunek studiów i tak naprawdę dopiero w ich trakcie odnalazłam swoją drogę. Myślę, że to bardzo mądry post i wszyscy maturzyści powinni go przeczytać :)

    www.missplanner.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Eh, ja do tej pory żałuję, że nie odważyłam się na gap year... No i poszłam na studia, "bo wszyscy idą", "bo jak to tak" - no i męczę się trzeci rok na tej cholernej germie i tylko marzę, by mieć to w końcu już za sobą. Nie chcę iść na magisterkę, ale przy okazji też nie mam żadnego pomysłu na siebie. Kiedyś coś bym robiła, wszędzie było mnie pełno, coś mi się chciało, a teraz...? Ta germa wyssała ze mnie wszelki zapał do czegokolwiek, hm, ona jest dla mnie w pewnym sensie takim wampirem energetycznym. Już mi się nawet nic nie chce, nawet z tym niemieckim już nic do czynienia mieć nie chcę, chociaż kiedyś kochałam ten język ponad życie.. To smutne, kiedy nasze marzenia stają się naszym przekleństwem... Myślę, że tym razem już nie będę patrzeć na innych, "bo wszyscy", tylko podejmę faktycznie swoją decyzję..

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że poświęciłaś/eś czas na zostawienie komentarza. Komentujących zawsze odwiedzam, więc nie spamuj :) możesz się oczywiście ze mną nie zgadzać, ale jeśli już chcesz krytykować to konstruktywnie. Nie hejtuj bez podania uzasadnienia dla swojej opinii.

pytania? napisz do mnie:
jasminowamgla@gmail.com