sobota, 10 grudnia 2016

Dziennikarstwo: specjalizacja telewizyjna - czego się spodziewać i jak to wygląda na zaocznej magisterce

Specjalizacja? Dwanaście spotkań minęło jak jeden dzień...
W związku ze zbliżającym się końcem semestru postanowiłam napisać kilka słów o mojej specjalizacji i tym samym przyznać się, co studiuję na magisterce - jest to Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. :) tak, tak - po filologii na licencjacie zdecydowałam się na dziennikarstwo na magisterce. Dziś kilka słów o mojej specjalizacji czyli TV.

Zacznę od tego, że mieliśmy o wiele mniej godzin niż studenci dzienni, więc całość wyglądała bardziej "kompaktowo". W moim przypadku specjalizacja na magisterce trwała dwa semestry (semestr nr 2. i nr 3.). Łącznie było to 12 spotkań.

JAK WYGLĄDAŁA SPECJALIZACJA TELEWIZYJNA?
Mówiąc o specjalizacji telewizyjnej myślę, że na początku trzeba określić to jasno - ktoś, kto nie lubi pracy przed kamerą nie powinien się w to pchać. Specjalizacja to w dużej mierze warsztaty z prawdziwego zdarzenia, w instytutowym studium telewizyjnym i w terenie. Na pierwszych zajęciach mieliśmy trochę teorii - co, gdzie, jak, z czego się składa. Zostaliśmy zapoznani ze wszystkimi sprzętami, z ich nazwami i przede wszystkim z tym... czego na wizji nie robić. 
Jeśli chodzi o specjalizację, to u nas na roku zajęcia miały różny charakter, często warsztatowy, na przykład:
-prowadzenie wydania wiadomości (w parach) - synchronizacja kto kiedy wchodzi na antenę była trudna :D
-odwiedziny prezenterki programu informacyjnego i dwa ćwiczenia: 30 sekundowy live oraz prowadzenie wywiadu z gwiazdą.
-wizyta w telewizji - rozmawialiśmy z montażystami, kierownikiem produkcji, wydawcą, redakcją zagraniczną, prezenterami Wiadomości oraz spotkaliśmy się także z prezenterką pogody. Wizyta pokazała nam telewizję od kuchni, poszczególne studia, przygotowania do serwisów itd. Mogliśmy oczywiście zadawać pytania, ale też posłuchaliśmy o trickach stosowanych w telewizji, np dotyczących emisji prognozy pogody. Warto, choćby dla własnej ciekawości :)
-zajęcia dotyczące reportażu: charakterystyka gatunku, dyskusja o dobrym reportażu, o wybieranych tematach. Czego unikać, w jakie tematy bez wahania "iść", jakie elementy są potrzebne żeby zrobić wartościowy reportaż. Była też propozycja naszych tematów na reportaże i dyskusja, czemu dany temat jest świetny / mniej świetny i tak dalej.
-transmisja telewizyjna - na tym spotkaniu zajęliśmy się transmisją telewizyjną z obchodów święta państwowego. Chyba nigdy bardziej dobitnie niż wtedy nie zostałam uświadomiona, że 8 minut w telewizji jest niemal jak 8 lat i naprawdę bardzo ciężko zająć ten czas i wcisnąć na te 8 minut coś sensownego zamiast tego, co było pierwotnie planowane w scenariuszu ;)

Widzieliśmy profesjonalny scenariusz przygotowany na takie święto. Mieliśmy okazję zobaczyć, że wszystko jest tam zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach i to naprawdę co do sekundy. Powitanie, każdy materiał filmowy, muzyka, kto na planie i o czym rozmawia, nawet treści wypowiedzi prezenterów. Po prostu wszystko od A do Z. Przemyślane są nawet sytuacje awaryjne typu opóźniony przyjazd danej osobistości państwowej, nagła zmiana pogody itd. Przy okazji od wydawcy wiem, że około dwie noce wcześniej jest próba generalna takich wydarzeń i można się na nią spokojnie wybrać, bo nie ma tłumów :)
-wywiad telewizyjny - na tych zajęciach obejrzeliśmy trzy wywiady: dwa wywiady z tą samą osobą (panią socjolog), przeprowadzone przez dwóch kompletnie różnych pod względem sposobu bycia dziennikarzy. Trzeci obejrzany wywiad był wywiadem przeprowadzanym przez jednego z YouTuberów, tym razem gość programu był już inny.
Omawialiśmy specyfikę wywiadu: jak to tak naprawdę powinno wyglądać, mówiliśmy o wadach i zaletach wywiadów - monotonia versus przesadny dynamizm i "wcinanie się" w wypowiedź gościa, dominacja naszego gościa, sceneria (co na stole, co "w obrazku"), czego nie wypada robić i właściwie jak dobrze trzeba być przygotowanym do rozmowy. 
-korespondent zagraniczny - kulisy pracy. Zajęcia prowadziła pani redaktor z ponad 20letnim doświadczeniem. W czasie tego spotkania mieliśmy wideokonferencję z polskim korespondentem zagranicznym w jednym z "silnych"
krajów - o więcej szczegółów się nie pokuszę, natomiast muszę przyznać, że oboje korespondentów z którymi mieliśmy okazję rozmawiać to ludzie przede wszystkim otwarci i pełni pasji. Tacy, którzy bez ogródek opowiadają i o tych złych, i o tych dobrych stronach pracy w telewizji. Mieliśmy również okazję wcielić się w korespondenta zagranicznego relacjonującego z USA nastroje po wyborach prezydenckich. Interpretacja tych nastrojów - dowolna ;) to nie było pięć minut dla nas, to było 90 sekund dla nas :)
-komentarz do informacji - nagrywanie krótkiego komentarza do jakiegoś wydarzenia, około 40 sekund. Wcześniej mieliśmy przygotować zapowiedź informacji i to, co będzie leciało na "offie". Poznaliśmy różne pojęcia telewizyjne typu "background", "setka" i cała reszta.
Z tego co słyszałam od znajomych, którzy na mojej uczelni realizowali pierwszy stopień dziennikarstwa, to wtedy na specjalizacji telewizyjnej często wychodzili na miasto robić wywiady z przechodniami, byli również z wizytą w telewizji czy mieli zajęcia z logopedą.

Jeśli chodzi o ostatni semestr mojej specjalizacji to wszystkie warsztaty, tj. reportaż, wywiad telewizyjny itp były prowadzone przez dziennikarki telewizyjne. Mieliśmy chyba wiele szczęścia, bo trafiliśmy na wyjątkowo otwarte osoby, które zostawiły nam namiary na siebie i zaoferowały pomoc gdybyśmy mieli jakieś pytania oraz opcję, że możemy brać udział w nagraniach niektórych programów. 

Czego (na)uczyła mnie ta specjalizacja? 
Panowania nad własnym ciałem ;) odpowiedniej gestykulacji, mimiki, tego, że w telewizji widać niemal każde, nawet najmniejsze uchybienie. Cierpliwości i wytrwałości - bo musisz z odpowiednią miną dobrnąć do końca nagrania, czekając aż zgaśnie czerwona lampka - i wtedy dopiero jest czas na głęboki oddech połączony z ewentualnym grymasem na twarzy. Specjalizacja nauczyła mnie też pokonywania własnego strachu i słabości, bo nie ukrywam, że sam fakt występowania przed kamerą był dla mnie od samego początku niemałym wyzwaniem. Myślę, że te 12 spotkań to nie jest wiele, bo doświadczenie zdobywa się latami, ale to był dla mnie taki "naskórek" przed wydrążeniem swojej własnej ścieżki telewizyjnej. 

Czy było warto? Wg mnie tak :)

Pozdrawiam,

J.

4 komentarze:

  1. Za niedługo będę wybierać się na studia i właśnie myślałam nad dziennikarstwem. Mam nadzieję że uda mi się dostać na te studia i będę tak samo zadowolona jak Ty. Świetny blog i super wpis, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mnie kusiło dziennikarstwo, ale w efekcie końcowym wybrałam grafikę reklamową. Stwierdziłam, że jakoś bardziej mnie to pasjonuje i ciekawi. A przecież najważniejsze to robić to, co się lubi :). Odnośnie do twoich studiów zaocznych to miałaś całkiem ciekawy warsztat zajęciowy. Przynajmniej się nie nudziłaś :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi rodzice zalecali studiowanie IT w Anglii jednak nie dałam za wygraną bo bardziej widziałam się jako dziennikarka. Niebawem kończę studia i jestem zadowolona z decyzji :-)
    Studia w Polsce są wygodniejsze i tańsze, głównie ze względu na mieszkania i dofinansowanie od Państwa

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziennikarstwo jest bardzo ciekawym kierunkiem. Na pewno nie da się na nim nudzić, a tak przynajmniej mi się wydaje po tym co mogę zobaczyć w mediach. Myślę, że nie będziesz się nudzić wykonując taki zawód ;)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że poświęciłaś/eś czas na zostawienie komentarza. Komentujących zawsze odwiedzam, więc nie spamuj :) możesz się oczywiście ze mną nie zgadzać, ale jeśli już chcesz krytykować to konstruktywnie. Nie hejtuj bez podania uzasadnienia dla swojej opinii.

pytania? napisz do mnie:
jasminowamgla@gmail.com