poniedziałek, 31 lipca 2017

...Nigdy nie wiesz, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.

Poznałam ją. Pierwsze spojrzenie, krótka wymiana zdań. I już wtedy wiedziałam, że w tle jest jakaś bolesna historia. 

Życie kieruje nas różnymi ścieżkami. Moja droga w ciągu ostatnich 3 lat wydawała się wyjątkowo kręta, ale wierzę, że wszystko dzieje się "po coś". I chyba ta wiara w wielu przypadkach była tym, co trzymało mnie w ryzach. Co pchało do działania. 

Pewnego zimowego dnia, chyba w marcu, poznałam ją. 

Historia, jakich zapewne wiele. Przeczucie, które od samego początku nie dawało mi spokoju. "Marzycielka", pomyślałam. Marzycielka, która wiele przeszła. Zmęczona życiem, wycofana, spokojna. Trwająca w swoim stoickim spokoju. Mająca takie smutne oczy... Na potrzeby tej opowieści nazwijmy ją Panią Agnieszką. 

A więc... sytuacja, rzec można, biznesowa. Cotygodniowe spotkania i rozmowy, tylko i wyłącznie na tle biznesowym. Nagle, któregoś wiosennego wieczoru dostrzegam na półce u Pani Agnieszki książkę. Niepewnie sięgam do torebki - brak okularów. No cóż, pozostało spróbować odczytać drobne literki z tej odległości. 

Widzę tytuł. Widzę imię i nazwisko autorki. Widzę rysunek kobiety na okładce. Widzę... Panią Agnieszkę, jej podobiznę i jej książkę.

Nie miałam odwagi zapytać. Nie miałam odwagi podjąć tematu. Postanowiłam zanotować tytuł w komórce, sprawdzić dostępność online i przeczytać. Książkę kupiłam właściwie niedługo potem. W mojej wirtualnej bibliotece czekała na swoją kolej ponad dwa miesiące. 

Zaczęłam czytać i dokładać kolejne puzzle do całego obrazka. Brak rodzinnego ciepła w dzieciństwie. Mało trafne wybory kolejnych partnerów życiowych. Macierzyństwo, choć nie do końca świadome. Chyba nie do końca trafiona hierarchia wartości. I ból, ból, ból... Gdybym nie znała autorki na żywo, pewnie powiedziałabym, że droga bohaterki jest dość destrukcyjna. Szukanie akceptacji i uczucia drugiej osoby za wszelką cenę. Znam też tę drugą, przemilczaną w książce, stronę medalu - życie codzienne... 

Pani Agnieszka wpuściła mnie do swojego królestwa. Może przez przypadek, może nie - poznałam te aspekty, które solidnie ukrywa przed światem. Jestem tylko podróżną w jej życiu, nasze drogi jakimś zrządzeniem losu się skrzyżowały. Wspólny projekt dobiegł końca, moja rola również. A ja sama? Znów poczułam, że nigdy nie wiemy, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. I nie oceniłam książki po okładce. Ani dosłownie, ani w przenośni. Pani Agnieszce życzę spokoju ducha, szczęścia i zadowolenia z każdego dnia. Bo życie cudem jest. 


Pozdrawiam, 

J. 

1 komentarz:

Miło mi, że poświęciłaś/eś czas na zostawienie komentarza. Komentujących zawsze odwiedzam, więc nie spamuj :) możesz się oczywiście ze mną nie zgadzać, ale jeśli już chcesz krytykować to konstruktywnie. Nie hejtuj bez podania uzasadnienia dla swojej opinii.

pytania? napisz do mnie:
jasminowamgla@gmail.com