środa, 16 sierpnia 2017

Sto pierwszej szansy może już nie być

Mówić Ci sto razy, a i tak jak grochem o ścianę - mawiała moja Babcia. Jej chodziło o codzienność - siedzenie po nocach, ustawianie jakichś rzeczy po swojemu i o inne blahostki. Uparta od dziecka, nie myślałam o tym, że sto pierwszej szansy na przemyślenie, czy ktoś miał rację, mogę zwyczajnie nie dostać. A co mówić o samej zmianie postępowania...

A jednak. Refleksja wróciła do mnie jakiś czas temu. 
Poczucie bezsilności, gdy wiesz, że po 10 latach musisz zacząć się żegnać z ukochanym psiakiem.
       
Wypadek w rodzinie i świadomość jak-było-blisko. Siła rodziny jest olbrzymia. Nawet jeśli jedynym, co nas łączy, jest wspólne nazwisko (albo i nie), to poczucie wspólnoty i życzenia komuś dobrze jest ogromne.
    
Wreszcie Ty sama, oglądająca swoje życie jak zza szklanej szyby. Splot mało szczęśliwych okoliczności zmusza Cię do zrobienia szeregu gruntownych badań. Grono najbliższych znajomych wie, że zdrowie i organizm są tematami, które są dla Ciebie ciężkie. Bo na żadną z tych rzeczy nie ma się stuprocentowego wpływu. A życie potrafi wykręcić różne numery.

Sto razy możesz przejechać z nadmierną prędkością bardzo krętą drogą. Sto pierwszy może się nie udać. Tak jest ze wszystkim. Z naszymi postanowieniami dotyczącymi codzienności. Z naszymi relacjami z ludźmi. Z drobnostkami. Ile razy odkładałaś telefon do kogoś bliskiego? Ile razy myślałaś, żeby z kimś się wreszcie pogodzić lub spotkać? Ile razy chciałaś zacząć dbać o siebie? Ile razy chciałaś pracować nad swoim angielskim? 

Więc zrób to teraz. Zadzwoń. Włącz wyszukiwarkę Google. Spotkaj się z kimś. Bo kolejna okazja może nie nadejść. Każdy dzień jest darem od losu. Minie sto dni, a Ty nawet nie zaczniesz realizować swojego postanowienia. A co jeśli sto pierwszy nie nadejdzie? Co jeśli nie zdążysz?

Od dawna praktykuję wdzięczność za wszystko, co mam, ale zawsze warto próbować być jeszcze lepszym człowiekiem. Codziennie lepszym. Wyzbywać się wad, okazywać serce przyjaciołom. Wokół siebie trzymać wyłącznie tych bliskich sercu ludzi. 

Ostatnie tygodnie były bardzo trudne. Słowo "oczekuję" powinno na stałe zniknąć z mojego słownika. Dziś zamiast "oczekuję" mówię "dziękuję". Losowi, za to wszystko, co mi dał. Mojemu psiakowi za te wszystkie lata psot i wariactw. Przyjaciołom, którzy w ostatnim czasie dzielnie słuchali każdego z moich wynurzeń i trwali przy mnie. I wszystkim Wam, którzy dotarliście do tego wpisu.
Jeśli kiedyś wysłaliście do mnie wiadomość i coś zmieniłam w Waszym życiu - odezwijcie się proszę na mojego maila (jasminowamgla@gmail.com). Świadomość robienia dobrych uczynków jest jak balsam dla duszy. A akurat o tę formę pielęgnacji własnej osobowości dbam. 

"Poznacie ich po ich owocach...".


Los dał mi pstryczka w nos i przypomniał, że sto pierwsza szansa to przywilej, a nie coś, co mi się "należy". Mam swoją setną szansę. I zrobię wszystko, by jej jej zmarnować.


Pozdrawiam,

J.

2 komentarze:

  1. szkoda tylko, że życie plecie się tak, że czesto nie mamy mozliwosci siegniecia po tę 100. szansę. nawet jesli mocno chcemy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasne,że czasami żalujemy wyborów, których nie podjęliśmy. Nie wiemy jednak czy te wybory byłyby dobre. Czy nie wyprowadziłyby nas na manowce.
    Sama wiele razy zastanawiałam się co by było gdyby.... Jednak aktualnie staram się o tym nie myslęc. Żyję chwilą dzisiejsza i cieszę się tym co mam.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że poświęciłaś/eś czas na zostawienie komentarza. Komentujących zawsze odwiedzam, więc nie spamuj :) możesz się oczywiście ze mną nie zgadzać, ale jeśli już chcesz krytykować to konstruktywnie. Nie hejtuj bez podania uzasadnienia dla swojej opinii.

pytania? napisz do mnie:
jasminowamgla@gmail.com