piątek, 17 października 2014

Studenckie opowiastki: Do czego służy legitymacja na niemieckiej uczelni? :)

Blog traktuję jak mały pamiętnik mojej studenckiej, niemieckiej przygody. Za jakiś czas pewnie zapomniałabym o wszelkich szczegółach, a tak - będę miała gdzie wracać. W końcu Internet wytrzyma wszystko ;) 

Od małego wszędzie wymagają od nas jakichś dowodów tożsamości. A to książeczka zdrowia, później jakieś paszporty, dowody dla niepełnoletnich i takie tam. W międzyczasie pojawia się też w naszym portfelu legitymacja szkolna, później często też studencka. Do czego służy moja obecna, niemiecka legitymacja studencka? :) wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie nie jest całkowicie banalna ;) 
Poza faktem, że gdzieś tam mogę dzięki niej otrzymać zniżkę, warto uwzględnić kilka innych, fajnych i przydatnych aspektów. Na uniwersytecie dostaję kartę z chipem, która pełni szereg funkcji. Wiem, że w niektórych miastach w Polsce na legitymację jest nabijany bilet miejski - tutaj to dopiero jeden z kilku możliwych profitów ;) 

1. Legitymacja jest moim biletem miejskim
...i nic nie muszę dopłacać. W określonym obszarze jeżdżę za darmo ile chcę i kiedy chcę, bo dzięki mojemu uni mam darmowe przejazdy w ramach opłaty semestralnej. Można być przyjaznym studentom? można :) do tego dodam, że obszar wcale nie jest mały, obejmuje całe miasto i okoliczne miasteczka [niech żyją podróże do Ikei!]. Moja karta miejska jest ważna do końca marca, później po zapłacie opłaty semestralnej muszę iść do konkretnego automatu i w kilkanaście sekund na legitymacji pojawia się nowy druk, że mogę jeździć do końca września. Bez stania w kolejce do sekretariatu... 

2. Legitymacja jest moją kartą płatniczą na stołówce :) 
Doładowując legitymację w automacie obok stołówek mogę śmiało korzystać i codziennie spożywać obiadek ;) najmniejsza kwota doładowania to 5 Euro. 
Pieniądze stołówkowe mogę wymienić na pieniądze na druk na uczelni, ale nie mogę ich wypłacić (to dopiero pod koniec semestru itd). 

3. Legitymacja jest moją kartą biblioteczną
Prawda. Na legitymacji mam osobno nadrukowany numer mojego konta bibliotecznego, kartę w bibliotece mogę aktywować i korzystać. Co ciekawe: u mnie na kampusie główna biblioteka jest czynna 24/7, więc gdyby mi się naprawdę nudziło to z pewnością jest gdzie "odpocząć"... ;) 

4. Legitymacja jest moją kartą płatniczą w uczelnianych punktach ksero
Napisałam to jako kolejny punkt po bibliotece, bo legitymację doładowuje się u mnie właśnie w bibliotekach. Są specjalne automaty, gdzie wkładamy banknot i mamy pieniądze na kserowanie na uczelni. Przy kserach są "zamontowane" takie specjalne czytniki, gdzie najpierw wkładam kartę i czekam, aż pokaże się kwota do wykorzystania na ksero. No i w jeśli pojawi się 0.00 Euro to nici z transakcji. Systemu nie da się oszukać, system wie, za ile doładowaliśmy na swoją kartolegitymację ;) 

5. Legitymacja jest moją kartą (a jakże) płatniczą do druku
To chciałam napisać osobno, bo pieniądze na ksero i pieniądze na druk są dwoma różnymi rzeczami - zresztą drukowanie i kserowanie też odbywa się w różnych miejscach ;) kartę doładowuję obok stołówki, później idę do jednego z tak zwanych "PC-Pool", gdzie mam do dyspozycji uczelniane komputery - sztuk około 50. Na tym samym piętrze są automaty do wymiany funduszy stołówkowych na fundusze do druku (ksero to osobna sprawa!). Mając na legitymacji nabite 5 Euro wymieniam na przykład 1 Euro na fundusze do drukowania. Jedna kartka najtańszego druku to koszt 3 centów, a dwustronnie 4 centów - tu zawsze odwiedzam wcześniej pokój z drukarkami i zapisuję na karteczce, który model drukarek ma najtańsze wydruki, bo są też droższe - 21 centów za stronę... :P później po wizycie przed automatem i obejrzeniu drukarek idę do jednego z PC-Pool, loguję się danymi otrzymanymi od uczelni, odpalam funkcję drukowania, wylogowuję się, idę do pokoju z drukarkami i wyjmuję wydruk. Oprócz tego, co chciałam wydrukować dostaję także papierek z moimi danymi (imię nazwisko, stanowisko komputerowe przy którym siedziałam, koszt wydruku, ile Euro pozostało mi na legitymacji do drukowania). Baaaardzo dobrze zorganizowane i mega przydatne! 

Czyli jest tak:
1. Karta miejska
2. Karta biblioteczna
3. Karta na stołówkę [automaty obok stołówki -> fundusze mogą być wymieniane zamiennie z tymi na druk]
4. Karta do ksera -> całkowicie osobna sprawa, na kserowanie wpłacam pieniądze tylko w  automacie w bibliotece
5. Karta do druku -> fundusze mogą być wymieniane z tymi na stołówkę, automaty do wymiany pieniądze stołówkowe/pieniądze na druk znajdują się obok tzw. PC-Pools. 

Jeden kawałek plastiku - tyle funkcji :) 

4 komentarze:

  1. Witaj :) Nominowałam cię do Liebster Blog Award . Szczegóły u mnie na blogu : http://anittkova.blogspot.com/2014/10/liebster-blog-award.html .. Jeśli odpowiesz na moje pytania to koniecznie daj znać! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja polecam wam Wszechnicę Polską, uczelnia dysponuje naprawdę dobrze doświadczonymi wykładowcami, którzy de facto są naprawdę w porządku - wyluzowani, życzliwi ale i wymagający, dzięki nim uczelnia cechuje się wysokim poziomem nauczania. Jestem studentką filologii hiszpańskiej i jestem pod mega wrażeniem, głównie chodzi o atmosferę, najlepsze jest to, że nie na zajęcia nie chodzę z przymusu tylko z wielką chęcią i ciekawością :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet w Polsce można na legitymacji zrobić sobie kartę miejską. Teraz się wszystko rozwija. Niedługo pewnie nawet będziemy mieć dowody osobiste w telefonie...

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że poświęciłaś/eś czas na zostawienie komentarza. Komentujących zawsze odwiedzam, więc nie spamuj :) możesz się oczywiście ze mną nie zgadzać, ale jeśli już chcesz krytykować to konstruktywnie. Nie hejtuj bez podania uzasadnienia dla swojej opinii.

pytania? napisz do mnie:
jasminowamgla@gmail.com