Muszę szczerze przyznać, że przeraża mnie wszechobecne parcie na rozpoczęcie studiów bezpośrednio po maturze. Wydaje się, jakby mechanizm stale pozostawał ten sam: klasa maturalna-kiedywreszciekoniec-jupimaturaipomaturze-supersuper-idęnastudia-niewiemcodalej. Schemat bardzo często się niestety powtarza, a my, chcąc nie chcąc, wielokrotnie lądujemy na kierunkach z przypadku, bo "na studia iść trzeba". Tymczasem może warto rozważyć tzw. gap year, czyli rok przerwy edukacyjnej.
